logotype

Werset na dziś

Kto mówi nierozważnie, rani jak miecz; lecz język mędrców leczy. Przyp.12.18

Nabożeństwa

niedziela 10.00 i 18.00

wtorek 18.00

 czwartek: 18.00 (modlitewne)

  piątek 18.00 (młodzieżowe)

Terminarz

listopad 2017
P W Ś C Pt S N
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
Zgubione kłosy

1 sierpnia 2016, Wiesław Janik

zgubione klosyOtwórzmy Biblię i poszukajmy Księgi Rut. W 2 i 3 wierszu rozdziału 2 przeczytamy następujące słowa: „Rzekła tedy Rut Moabitka do Noemi: Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, w którego oczach znajdę łaskę.

A ona odpowiedziała: „Idź, córko moja! I poszła, a przyszedłszy na pole zbierała kłosy za żeńcami”. Autor księgi Rut ukazuje nam naturalny obraz rzeczywistości, jaka miała miejsce na polach podczas żniw przez długie wieki. Sam dobrze pamiętam z czasu mego dzieciństwa, jak przebiegały żniwa. Rolnicy spokojnie i dokładnie sierpami żęli zboże, wiążąc je w snopy. Pomimo całej ostrożności, z jaką to czyniono, nie dało się uniknąć tego, aby jakiś kłos nie odłamał się i nie upadł na ziemię. Dlatego za żeńcami szli później ludzie, którzy dokładnie przeszukiwali ściernisko w poszukiwaniu odłamanych i zgubionych kłosów, wiedząc, że mają one taką samą wartość jak kłosy będące w snopie. Ja również osobiście zbierałem takie kłosy po ściernisku. Mama mi zawsze tłumaczyła: „Z tych kłosów będziesz, synu, jadł chleb”.
Niestety, czasy się zmieniły. Niewielu ludzi dzisiaj pamięta takie żniwa czy zbiory. Sierpy obecnie można zobaczyć tylko w muzeum. Dzisiaj zbiory zbóż dokonuje się przy pomocy kombajnów, które koszą, młócą i czyszczą ziarno od razu na polu. Teraz nieważne są poszczególne kłosy i ziarna. Liczą się jedynie tony, kwintale i czas. Kto dzisiaj troszczy się o zgubiony kłos? Kto go szuka? Ile ziarna przy takiej mechanizacji zostaje na polu i ginie. Akceptowane jest wielkie marnotrawstwo!
    Mając ten obraz przed oczami, zechciejmy popatrzeć na „niwę Pańską”. Pan Jezus powiedział: „Żniwo jest wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje” (Łuk. 10, 2). I stało się! Pan wysłał robotników. Pierwszymi byli apostołowie. Czytając Pismo Święte, szczególnie listy do zborów i poszczególnych ludzi wierzących, zauważamy, jaką troską przejęci byli o każdą osobę. Nie zadowalali się tylko tym, aby ewangelizować tysiące ludzi, policzyć, ile ich już jest i przekazać te dane starszym w Jerozolimie. Dla nich przedstawiał wartość każdy człowiek, nawet ten, który chwilowo osłabł czy też upadł. Wyrazem tego są słowa ap. Jakuba zawarte w jego liście: „Bracia moi, jeśli ktoś spośród was zboczy od prawdy, a nawróci go ktoś, niech wie, że ten, kto nawróci grzesznika z błędnej drogi jego, wybawi duszę jego od śmierci i zakryje mnóstwo grzechów” (Jak. 5, 19-10).
Zauważmy też, jaką troską wypełnione są listy ap. Pawła o każdą osobę. Wylicza je po imieniu, pozdrawia, zachęca, dopytuje się, jak się im powodzi oraz pociesza tych, co przeżywali smutek.
W jednym z listów wyraził takie słowa: „Żywiliśmy do was taką życzliwość, iż gotowi byliśmy nie tylko użyczyć wam ewangelii Bożej, ale i dusze swoje oddać, ponieważ was umiłowaliśmy” (1 Tes. 2, 8).
     Od czasu apostołów i pierwszych ewangelistów są powoływani ciągle nowi pracownicy na „niwę Pańską”. Jest ich coraz więcej i więcej. Każdy z nich chce zebrać jak najwięcej „snopów”. Niektórzy bardzo się spieszą i dobrze, ale przy takim pośpiechu pojawia się wielkie niebezpieczeństwo. Przy takim pośpiechu zaczyna się stosować różne „narzędzia” i sposoby. Przy tym nie zwraca się uwagi na to, że w „snopach” jest coraz więcej samych źdźbeł, z których zostały odłamane „kłosy”, upadły na ziemię i zostały zdeptane. Kto je dzisiaj zbiera? Kto szuka odłamane i upadłe dusze? Przecież one mają taką samą wartość w oczach Bożych jak i te, które są w zborze razem ze wszystkimi. Pan żniwa woła: „Ostrożnie! Pielęgnujcie, opatrujcie i zbierajcie wszystkie dusze, bo nie jest wolą Bożą, aby ktokolwiek zginął, ale aby to, co jest chore, zostało uleczone”.
    Wspaniałe są liczne ewangelizacje, setki podniesionych rąk na znak oddania swego życia Jezusowi. Chwała Bogu za nie! Niech Pan żniwa błogosławi tych, którzy się trudzą w swej pracy.
Ale co dalej? Kto później interesuje się jednostką i poszczególną osobą? Człowiekiem biednym, chorym, a może zniechęconym w doświadczeniu życiowym? Dobrze byłoby odwiedzić takie osoby w ich domu, wspólnie pomodlić się, popłakać, pomóc fizycznie lub finansowo. Tak, taka praca nie jest publicznie widoczna ani też atrakcyjna. O tym nie pisze się w czasopismach chrześcijańskich i nie liczy się na setki, pomimo to ma ona wielkie znaczenie i wartość dla osób potrzebujących pomocy. Pan Jezus mocno podkreślił wartość takiej służby i pracy w porównaniu do pasterza i zgubionej owcy. Powiedział również takie słowa: „Baczcie, abyście nie gardzili żadnym z tych małych, bo powiadam wam, że aniołowie ich w niebie ustawicznie patrzą na oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby zbawić to co zginęło” (Mat. 18, 10-11).
Uwaga żeńcy i żniwiarze! Zatrzymajcie się chwileczkę w swoim zapale. Posłuchajcie! Trąba Boża trąbi. Nadchodzi czas, a Pan żniwa jest we drzwiach. Idą aniołowie, aby zebrać pszenicę do gumna. Spoglądnijcie za siebie, odnajdźcie i pozbierajcie zgubione i zapomniane dusze ludzkie. Ratujcie ich, nie zostawiajcie na „ściernisku” życia. Nie lekceważcie ich nieobecności w zborze. Być może, że niektórzy są uwikłani w grzechu, ale może przy odrobinie chęci i poświęcenia uda się niektórych z nich wyrwać z „ognia” i doprowadzić do pokuty i zbawienia. Pan Jezus jest bardzo skrupulatny. Pamięta o każdej osobie, gdyż za każdą zapłacił bardzo wysoką cenę, ofiarował swoje życie i upomni się o każdą osobiście. Tony czy kwintale zboża składają się z poszczególnych ziarenek. Kościół Jezusa Chrystusa składa się zaś z poszczególnych dusz ludzkich. Gdy braknie tylko jednej, to już nie będzie pełnej miary. Starajmy się usilnie o to, aby i w tym czasie na niwie Pańskiej i w poszczególnych zborach byli tacy pracownicy, którzy ustawicznie, z troską i miłością, będą szukać, podnosić i przyprowadzać do społeczności Kościoła zagubione dusze. W jednej z pieśni śpiewamy takie słowa: „Tak i ja pójdę drogą Jezusa, by dawać pomoc tym, kto jej chce. Biednych i grzesznych, smutnych i chorych, będę pocieszał ich serce mdłe” (Śp. P. 714). Zaśpiewajmy sobie każdego dnia tę pieśń i praktycznie czyńmy tak, a będzie to błogosławieństwem dla nas samych oraz ratowanych dusz.