logotype

Werset na dziś

Kto mówi nierozważnie, rani jak miecz; lecz język mędrców leczy. Przyp.12.18

Nabożeństwa

niedziela 10.00 i 18.00

wtorek 18.00

 czwartek: 18.00 (modlitewne)

  piątek 18.00 (młodzieżowe)

Terminarz

listopad 2017
P W Ś C Pt S N
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
Nie chowaj w sercu urazy

1 czerwca 2015, Wiesław Janik

uraza1Na wstępie rozważania tego tematu zwrócę uwagę czytelników na to, co to jest uraza i jakie jest jej pochodzenie. Samo określenie pochodzi od słowa „uraz”.


Powstaje on na wskutek nieprzyjemnego lub tragicznego wydarzenia w życiu człowieka, które w następstwie pozostawia rany, ból, niepełnosprawność albo lęk lub niepokój. W zależności od rodzaju zaistniałego wydarzenia występuje on w postaci fizycznej albo emocjonalnej lub psychicznej. Takie okoliczności pozostawiają w człowieku kalectwo,lub wewnętrzny strach, obawę i uprzedzenie do miejsca, rzeczy, czy nawet ludzi, którzy byli przyczyną wstrząsającego przeżycia.
Natomiast „uraza” jest pokrewnym uczuciem wynikającym z niewłaściwych relacji pomiędzy ludźmi. Dokładniej określając pojawia się w okolicznościach, gdy ktoś dozna ze strony drugiej osoby czy osób krzywdy, bólu, cierpienia fizycznego lub straty materialnej. Może też zaistnieć w sytuacji, gdy ktoś kogoś obrazi, zlekceważy, zniesławi wśród ludzi i tym samym zrani jego uczucia lub naruszy jego godność osobistą. W rezultacie taka pokrzywdzona czy też obrażona osoba nie może pogodzić się z tym, co ją spotkało i z tego powodu nosi w sobie żal, pretensje oraz uprzedzenie. Nie jest w stanie tego przebaczyć, zapomnieć i wyrzucić z pamięci, więc nosi w sercu urazę wobec winnej osoby.
Może ktoś w tej sytuacji powiedzieć: A co to komu przeszkadza, że ja noszę w sobie urazę? To jest moja osobista sprawa i to ja mam rację!
Proszę jednak o chwileczkę cierpliwości, bo chcę na to odpowiedzieć tak:
Nawet gdy rzeczywiście masz rację i faktycznie zostałeś pokrzywdzony przez innych w jakiś sposób, to chowanie w sobie urazy prowadzi do poważnych następstw i negatywnych konsekwencji tak dla osoby, która nosi w sobie urazę jak również dla osób, wobec których ta uraza jest skierowana.
Proszę, drodzy czytelnicy, zwróćmy teraz naszą uwagę na to, co w tym temacie powiedział Pan Bóg do swego narodu, a jest to zapisane w 3 Moj. 19; 16-18.:
„...Nie będziesz chował w sercu swoim nienawiści do brata swego. Będziesz gorliwie upominał bliźniego swego, abyś nie ponosił za niego grzechu. Nie będziesz się mścił i nie będziesz chował urazy do synów twego ludu, lecz będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Jam jest Pan!...”
Zauważyliście, jaki nakaz dał Bóg osobie pokrzywdzonej? „Nie będziesz chował urazy”! Powinieneś go upomnieć, ale nadal miłować jak samego siebie. Wiedzcie o tym, że osobę, która nosi w sobie to uczucie pretensji i urazy, można porównać do odbezpieczonego „granatu”, który może eksplodować przy najmniejszej sprzyjającej okoliczności.

Pozwólcie, że przedłożę teraz biblijny przykład ukazujący nam, jakie tragiczne konsekwencje pociągnęło za sobą noszenie osobistej urazy do drugiej osoby.

Jest to opisane w Ew. Marka 6;14-29. Otóż Jan Chrzciciel upominał Heroda z powodu jego grzesznego związku ze swoją bratową, a Herod wtrącił go za to do więzienia. Według Herodiady była to za mała kara dla Jana. Nosiła bowiem głęboką urazę wobec niego i to przerodziło się w rządzę zemsty. Pozostało tylko poczekać na okazję do realizacji aktu zemsty. Czytamy: „A Herodiada żywiła do niego urazę i chciała go zabić, ale nie mogła....”. I doczekała się. Gdy w czasie imprezy urodzin Heroda, który jej córce dał obietnicę nagrody za wykonany taniec, Herodiada za pośrednictwem córki zażądała śmierci proroka Bożego. Tak dokonała zemsty, która była owocem pielęgnowania urazy.
Tak też bywa w życiu wielu ludzi, którzy noszą i chowają urazy w sobie wobec innych osób. Praktycznie wygląda to tak, że na zewnątrz taka osoba uśmiecha się, czasem nawet obłudnie powie miłe słowa, a w sercu ciągle nosi w sobie ten „granat” urazy i czeka sposobnej chwili. Gdy się ona nadarzy, to z całym cynizmem wyleje na znienawidzoną przez siebie osobę owoce urazy wcześniej nagromadzone w postaci zemsty, oczerniania, zranienia w celu dokonania rzekomo słusznego rewanżu.
Ile to przez takie działania w relacjach międzyludzkich spowodowano tragedii, krzywdy, przykrości i bólu, w dodatku często względem niewinnych ludzi.

Chcę teraz zwrócić uwagę czytelników na drugą stronę negatywnych konsekwencji pielęgnowania uczucia urazy, a mianowicie - w jakim stopniu szkodzi sama sobie taka osoba, która nosi w sobie wobec innych osób urazy i uprzedzenia.
Takie osoby ciągle żyją w zgorzknieniu, nosząc w sobie ustawiczne pretensje do otaczających ludzi. Nie są w stanie przebaczyć tym, którzy wyrządzili im jakąś krzywdę w życiu, nie mówiąc już o tym, aby mogły modlić się do Boga o Boże błogosławieństwo dla nich. Następnie takie osoby z biegiem czasu same popadają w coraz większe problemy z psychiką, lekiem przed śmiercią, chorobliwymi podejrzeniami wobec innych. Nie posiadają też wewnętrznego pokoju z Bogiem, nie mogą znaleźć ukojenia w modlitwie do Boga, bo taki stan nieprzebaczenia stoi na przeszkodzie do jej wysłuchania. Tak też nauczał nas Pan Jezus: „A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia” (Ew. Marka 11;25).
Gdy czytamy Pismo Święte, to znajdujemy w nim wspaniałe rady i ukierunkowania, jak należy postąpić w przypadkach, gdy doznamy od innych osób przykrości, krzywdy lub jakiejkolwiek niegodziwości.

Dlatego teraz zwróćmy naszą uwagę na kilka miejsc zawartych w Biblii, które o tym mówią:
„Najmilsi! Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, ja odpłacę mówi Pan” (Rzym.12; 19).
„Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie” (Efezjan 4;32).
„Nie oddawajcie złem za zło, ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo” (1 Piotra 3;9).
„On { Jezus}, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczył sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi” (1 Piotra 2;23).
„A ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nastaw mu i drugi. A temu kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz” (Ew. Mat. 5;39-40).

Faktem jest, że powyższe zasady nie mają zastosowania w dzisiejszym świecie w relacjach międzyludzkich, dlatego też tak jest tak, jak jest. Natomiast dla naśladowców Jezusa Chrystusa te Biblijne zasady powinny być normą.
Jakie wspaniałe zwycięstwo odnosi ten, kto jest w stanie prawdziwie przebaczyć, miłować wrogów i czynić im dobrze, gdy wyniknie ku temu właściwa sposobność.
Taka osoba może żyć we wspaniałym komforcie wewnętrznego pokoju, dobrego usposobienia, będąc równocześnie przyjemną dla otoczenia. Ma również otwartą drogę do tronu Bożego w sytuacji, gdy sama potrzebuje przebaczenia od Boga.
Ludzi, którzy tak postępują, Biblia w ten sposób określa: „W cierpliwości zaznacza się roztropność człowieka, a chlubą jego jest, gdy zapomina o krzywdach” (Przyp. Sal. 19;11).
Wejrzyjmy zatem, drodzy czytelnicy, w samych siebie, czy aby nie nosimy w sobie jakiejś ukrytej urazy względem kogokolwiek? A jeżeli znajdziemy coś w tym rodzaju w naszym wnętrzu, to jak najszybciej wyrzućmy to ze serca, przebaczmy winowajcy i pobłogosławmy go, a będziemy szczęśliwi i radośni.